KIO nakazała Warszawie zmienić przetarg, w którym AWS padał 49 razy. Czym jest vendor lock-in, ile kosztuje firmę i jak go uniknąć w hostingu i poczcie.
Krajowa Izba Odwoławcza dwukrotnie przyznała rację Związkowi Pracodawców Polska Chmura w sporze o warszawski przetarg na zasoby chmury publicznej. Zamówienie z 26 czerwca 2026 roku, warte ponad 2,4 mln zł brutto, miało specyfikację, w której skrót AWS pojawiał się 49 razy, a rozliczenie oparto na „kredytach chmurowych AWS". Miasto musi teraz doprecyzować sposób porównywania ofert, udostępnić dane techniczne potrzebne do migracji i dopuścić certyfikaty równoważne AWS Partner Network. Sprawa dotyczy urzędu, ale mechanizm - uzależnienie od jednego dostawcy - dotyka każdej firmy, która ma stronę, pocztę i dane u kogoś innego.
To sytuacja, w której zmiana dostawcy jest tak kosztowna albo tak trudna technicznie, że firma zostaje u niego niezależnie od ceny i jakości. Powstaje niepostrzeżenie: dane w formacie, który rozumie tylko jeden system, funkcje dostępne tylko w jednej chmurze, umowy rozliczane w „kredytach" ważnych u jednego sprzedawcy, brak dokumentacji potrzebnej do przeniesienia. Jak ujął to przewodniczący Polskiej Chmury: suwerenność cyfrowa nie oznacza budowania cyfrowych granic - oznacza realną konkurencję. Administracja centralna wydała w 2024 roku ponad 7 mld zł na IT, więc każdy przetarg pisany pod jednego dostawcę ma skutki systemowe.
Chmura hiperskalowa ma sens, gdy naprawdę potrzebujesz jej elastyczności: setki serwerów na godzinę, globalna sieć, usługi AI na żądanie. Dla strony firmowej, sklepu i poczty to armata na wróble - i to armata rozliczana w obcej walucie, z rachunkiem, którego nie da się przewidzieć. Większość firm lepiej obsłuży hosting dla firm z przewidywalną ceną albo, przy większym ruchu, serwer VPS lub dedykowany - z danymi w Polsce, w złotówkach i z możliwością odejścia w każdej chwili. Kiedy przesiąść się z hostingu na serwer, wyjaśnia tekst hosting współdzielony czy VPS.